Bez przebaczenia, Agnieszka Lingas-Łoniewska

Bez przebaczenia jest historią "skomplikowanej" miłości Piotra i Pauliny. Ona ma za sobą ciężkie przejścia i musi mieszkać u ojca, którego nienawidzi. On jest młodym bogiem, przystojnym, honorowym żołnierzem, który ma problemy z samokontrolą. Poznają się w bibliotece i od tej pory ona jest jego czarnowłosą dziewczynką bądź maleńką, a on jej wielkim żołnierzem. Ona w końcu zawsze mu ulega, on nie może się opanować/kontrolować/powstrzymywać. A zatem po sześciu latach seksualnej wstrzemięźliwości oboje nieustannie spełniają swoje żądze. Jeden stereotyp goni kolejny. Paulina i Piotr zachowują się jak małe, rozkapryszone dzieci mające poważne problemy z komunikacją, a jednocześnie momentami gadają aż za dużo i w kółko o tym samym... Nasi bohaterowie raz się kochają, raz nienawidzą, nader często pieprzą sobie życie (stylistyka autorki), tęsknią, rozpaczają, umierają z bólu, umierają z miłości... Mnóstwo tu banału i kiczowatego romantyzmu.
Nie tylko z powodu przewidywalnej i nieskomplikowanej fabuły, papierowych i nudnawych postaci, ale przede wszystkim ze względu na bardzo słaby styl, który charakteryzuje sporo gramatycznych i składniowych błędów, mnóstwo powtórzeń, przekleństw i nieliterackich sformułowań ciężko mi było przebrnąć przez tę powieść.. Sposób pisania Łoniewskiej sprawił, że tekst powieści przypominał mi pamiętnik zakochanej nastolatki, a nie powieść dla dorosłych czytelników. Niestety nie jestem w stanie odnaleźć w tej powieści ani jednego pozytywnego elementu. Więc po prostu skończę :)
Bez przebaczenia jest dla mnie dowodem na to, że nie każdy może być pisarzem. Aby stworzyć dzieło literackie, albo po prostu dobrą powieść trzeba mieć talent. Tylko tyle i aż tyle.
Ocena: 1/6
Komentarze
Prześlij komentarz