Słodko-gorzka ojczyzna, Necla Kelek

Sytuacja kobiet w Turcji jest także jednym z głównych motywów "Słodko-gorzkiej ojczyzny". Jednym z wielu. Książka została wydana po raz pierwszy w Niemczech w 2008 i w związku z tym nie uwzględnia najnowszych wydarzeń w Turcji czy w Niemczech. Jednak wiele zawartych w niej spostrzerzeń dotyczących mentalności i struktury tureckiego społeczeństwa ma charakter uniwersalny. Ponadto autorka szczegółowo przedstawiła historię kraju, wyjaśniając wiele zjawisk mających miejsce w przeszłości oraz ich wpływ na dzisiejsze społeczeństwo kraju nad Bosforem.
Kelek pisze otwarcie i szczerze. Ma odwagę wypowiedzieć to, o czym wielu Niemców myśli, ale ze względu na tzw. poprawność polityczną nie mówi o tym głośno. Autorka zadaje krytyczne i trudne pytania i nie zadowala się płytkim, standardowymi odpowiedziami. Demaskuje patologie występujące w życiu rodzinnym i publicznym, a jednocześnie stara się szukać wytłumaczenia dla wielu zatwardziałych przekonań i niezrozumiałych tradycji. Lektura tekstów Kelek nie zawsze jest łatwa, ale z pewnością warto poświęcić jej czas.
Aby uzupełnić raczej negatywny obraz Tucji, który wyłania się z książki Kelek oraz własne obserwacje po trzech wizytach w tym kraju, zamierzam sięgnąć po "Zabójcę z miasta moreli. Reportaże z Turcji" Witolda Szabłowskiego.
Ocena: 5/6

WYZWANIE 2013
Książki z mojej półki
Przeczytanych: 1
Zostało: 24
Miałam okazję poznać (dzięki Last.fm) dziewczynę z Turcji, rozmawiałyśmy trochę o tym, jak żyje się w naszych krajach i z tego co zauważyłam to wcale tak bardzo się nie różnimy, mamy bardzo podobne poglądy na wiele spraw. Mimo wszystko jednak w Turcji żyje się inaczej, inaczej też wszyscy na nią patrzą, a mieszkańcy zdają sobie z tego sprawę. Bardzo chętnie przeczytałabym tę książkę i - podobnie jak Ty - poluję na Zabójcę z miasta moreli ;)) Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńWitaj Moniko!
UsuńCzęsto tak jest, że poznając ludzi z różnych kultur i krajów sporo się od nich uczymy i szybko daje się zauważyć, ile jest między nami podobieństw. Zwłaszcza jeśli to jest ktoś, z kim od początku nadaje się na tych samych falach. Też często tak mam, zwłaszcza, że nie mieszkam w Polsce. Często łapię się na tym, że generalizowanie i stereotypy są krzywdzące i niewiele mają wspólnego z ludźmi.
W przypadku tych reportaży jest podobnie: to są subiektywne opowieści jednej osoby, niepozbawione ogólnych opinii o narodzie tureckim i jego cechach.