Sekrety róż, Elisabeth Camden

W 1879 roku do miejscowości Colden w stanie Massachusetts przybył z Rumunii Mikhail Dobrescu razem z siostrą, dwoma synami, dwoma towarzyszami broni i bujną przeszłością. Pod nieobecność właścicieli zajęli rodzinny dom głównej bohaterki o "uroczym" imieniu Liberty. Michael twierdził, że posiada dokumenty potwierdzające, iż to on jest prawowitym spadkobiercą willi, która po śmierci ostatniego właściciela została przez miasto sprzedana ojcu Libby. Obaj mężczyźni kierują sprawę do sądu, ale miną tygodnie, zanim zapadnie decyzja. W tym czasie Michael i jego rodzina próbują wieść w miarę normalne życie i zaaklimatyzować się w nowym kraju. Nie jest to łatwe, gdyż społeczność miasteczka jest do nich wrogo nastawiona i nikt nie zamierza przybyszom pomagać. Nikt z wyjątkiem Libby, oczywiście. Ta młoda osoba, mieszkająca tylko z ojcem (matka od lat nie żyje) o niełatwym usposobieniu naukowca-wynalazcy, potajemnie nawiązuje przyjazne stosunki z rodziną Dobrescu, a zwłaszcza z jej głową...
Przyznaję, że powieść zawiera kilka momentów wzbudzających ciekawość, a momentami autorce udało się odnaleźć styl pisarski przypominający choćby L.M. Montgomery, ale to zdecydowanie za mało, by wyrównać braki. A tych jest sporo: przewidywalność zdarzeń, papierowe postacie, banalna całość. Sekrety róż to kolejna książka, w przypadku której można powiedzieć, że autorka miała dobry pomysł na powieść, ale w zupełności nie potrafiła go literacko zrealizować.
Podsumowując: moja opinia na temat tej książki jest krótka i treściwa: nie podobało mi się i nie polecam.
Ocena: -3/6
Komentarze
Prześlij komentarz