Pokój z widokiem. Lato 1939, Marcin Wilk

Gdy tylko usłyszałam o tej książce, było dla mnie jasne, że jak najszybciej ją kupię i przeczytam. Ostatnie lato przed wojenną katastrofą opisane przez ludzi, którzy je przeżyli – byłam przekonana, że to doskonała książka na lato, zwłaszcza to tegoroczne, rocznicowe.

Pomysł autora był dość prosty: zebrał wspomnienia osób, które w lecie 1939 były dziećmi, uzupełnił je fragmentami artykułów prasowych na temat rozwijającej się wtedy prężnie w Polsce turystyki, dorzucił informacje o kilkorgu ówczesnych celebrytach i opowieść o polskim pawilonie na Wystawie Światowej w Nowym Jorku. Wyszedł z tego bardzo nierówny miszmasz, który ostatecznie mocno mnie rozczarował.

Zacznę jednak od plusów. Podobały mi się liczne informacje na temat popularnych letnich kurortów, o sposobach spędzania wakacji w różnych częściach kraju i przez przedstawicieli różnych klas społecznych oraz o lecie na wsi i w mieście. Nie będę też ukrywać, że książka niesie ze sobą spory ładunek emocjonalny: z każdym kolejnym letnim tygodniem wzrasta napięcie i poczucie zagrożenia, także w czytelniku.

Zarzutów do tej książki mam natomiast kilka. Po pierwsze, panuje w niej tematyczny chaos. Krótkie relacje kolejnych osób nie zostały opatrzone żadnym wstępem ani komentarzem, często miałam wrażenie, że urywały się, zanim powiedziano coś istotnego. Nie wiem, czym kierował się autor wybierając bohaterów swojej książki, czy to swoich rozmówców czy znane postaci, jak Gombrowicz, Dąbrowska, czy Kiepura. Momentami miałam wrażenie, że nie stał za tym żadem kompozycyjny plan, a autor zwyczajnie wykorzystał wszystkie rozmowy, które udało mu się przeprowadzić. Nawet, jeśli były one niezwykle ubogie w wartościowe treści.

Po drugie, większość cytowanych wypowiedzi pochodzi od osób, które w 1939 r. były dziećmi i obecnie mają ok. 90 lat. Ich wspomnienia zostały zatarte przez czas i zniekształcone przez przeżyte lata. To naturalne, że idealizują czasy swojego dzieciństwa i sielskie lata przedwojenne, a bolesne tematy wyparli ze swojej pamięci. Wspominają więc banalne szczegóły codziennego życia i to na nich właśnie koncentrują swoje relacje, co niewiele wnosi do głównego tematu książki. Wyłania się z tych opowieści wyidealizowany obraz okresu przedwojennego, który nie jest ani obiektywny ani prawdziwy.

I tu dochodzę do najważniejszego punktu: za mało w tej książce samego autora. Te wspomnienia, nawet banalne i proste, byłyby w porządku, gdyby nie zostały pozostawione same sobie. Gdyby autor poświęcił im więcej uwagi, osadził je w kontekście, uzupełnił faktami. Brakuje jego komentarza i poparcia tez historycznymi źródłami, cytatów z dzienników i pamiętników osób, które w 1939 były dorosłe i na bieżąco opisywały sytuację i nastroje panujące w kraju.

Po czwarte wreszcie, Marcin Wilk porusza w swojej książce bardzo wiele interesujących tematów, ale robi to bardzo powierzchownie. Na przykład opisuje regionalne różnice, podkreślając specyfikę niektórych regionów, ich wielokulturowość, ale milczy na temat problemów i konfliktów, które z tego wynikały. Nie wchodzi głębiej w temat, nie drąży, nie szuka. Bardzo szkoda.
Jest w Pokoju z widokiem wiele świetnych pomysłów i tematów na osobne pozycje o międzywojniu: o rozwoju polskiej turystyki, o międzykulturowości, o różnicach między miastem a wsią, o codzienności zwykłych ludzi i o życiu elit politycznych i kulturalnych... Wrzucone wszystkie do jednego worka, pomieszane i potraktowane bardzo ogólnikowo stworzyły pozycję, która bardzo mnie rozczarowała.

Jacek Dehnel na Facebooku określił tę książkę mianem "koszmarnej, rocznicowej galanterii pseudohistorycznej". Moim zdaniem jest to na szybko napisana książkowa wydmuszka, która jest zaledwie szkicem książki, a nie gotową, pełną opowieścią.

Mam nadzieję, że ktoś kiedyś ponownie podejdzie to tematu, ale zrobi to dokładniej i z większym szacunkiem do kontekstu historycznego i uwagą dla źródeł z epoki.

Ocena: 4-/6

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Instrukcja nadużycia, Alicja Urbanik-Kopeć

Kobiecy stos

Północ i południe, Elizabeth Gaskell