Instrukcja nadużycia, Alicja Urbanik-Kopeć

W ubiegłym roku dwukrotnie miałam okazję posłuchać autorki niniejszej książki na żywo, podczas festiwali literackich. Spotkałam ją podczas Big Booka w Warszawie oraz podczas Literackiego Sopotu i byłam pod sporym wrażeniem, z jaką energią i zaangażowaniem Alicja Urbanik-Kopeć opowiadała o sytuacji służących w Polsce w XIX wieku. Byłam przekonana, że jej książka spodoba mi się przynajmniej tak samo, jak słuchanie autorki na żywo. Niestety tak się nie stało.

W swojej książce, tak jak zapowiada to podtytuł: Służące w XIX-wiecznych polskich domach, autorka przedstawiła sytuację tysięcy kobiet zatrudnionych w zamożniejszych domach jako kucharki, pokojówki, nianie i służące do wszystkiego.

Urbanik-Kopeć zaczyna od początku: opisała pochodzenie młodych dziewcząt i okoliczności, w jakich trafiały na służbę, uwzględniając przy tym skromne możliwości kształcenia, metody pośrednictwa pracy oraz podróż ze wsi do miasta i związane z tym niebezpieczeństwa. Na kolejnych stronach poznajemy codzienne obowiązki służących, ich warunki mieszkaniowe i obowiązki formalne, jakie musiały spełniać. Sporo uwagi autorka poświęciła także atmosferze i zasadom (lub ich braku) panującym w domach: charakterowi pań, stosunkom seksualnym z panami i paniczami oraz czyhającym na niezamężne pracownice konsekwencjom tychże, czyli niechcianym ciążom, aborcjom i samobójstwom.

Jeśli więc chodzi o treść Instrukcji nadużycia, to nie bardzo mam się do czego przyczepić. Książka dostarczyła mi obszernych i rzetelnych informacji na temat sytuacji służby w Polsce. Jednak mam do tej publikacji trzy poważne zastrzeżenia:

Po pierwsze: zdecydowania większość przytaczanych przez autorkę służących mieszka i pracuje w zamożnych, warszawskich mieszkaniach. Niemalże nieobecne w książce są liczne oddalone od miast dworki czy kamienice położone w innych miastach wszystkich trzech zaborów. Równie dobrze podtytuł mógłby brzmieć: Służące w XIX-wiecznych warszawskich domach.

Po drugie: spora część cytowanych przez autorkę źródeł pochodzi z początku XX wieku, więc opisuje zjawiska i sytuacjemające miejsce kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt lat później, niż zapowiada to tytuł. Ta niekonsekwencja prowadzi do nieścisłości i nieprawdziwych wniosków, jakie można wyciągnąć z lektury.

Natomiast mój trzeci i główny zarzut wobec tej książki: za dużo w niej cytatów, a zdecydowanie za mało autorki i jej wniosków. Alicja Urbanik-Kopeć wykonała tytaniczną pracę, przekopując się przez setki źródeł, zabrakło jej niestety odwagi lub też inwencji, by zebraną w ten sposób wiedzę przedstawić z własnego punktu widzenia, uzupełnioną we własne wnioski.

Mam nadzieję, że to kwestia zbyt mocnego zakorzenienia w świecie naukowym, z którego autorka się wyzwoli, by w kolejnych swoich książkach, a jestem przekonana, że ma nam jeszcze do przekazania wiele, uwolnić się od manii cytowania i zabrzmieć własnym głosem.

Ocena: 4+/6

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kobiecy stos

To nie deszcz, to ludzie, Halina Birenbaum i Monika Tutak-Goll

Północ i południe, Elizabeth Gaskell