Dziewczyna z Botany Bay, Carolly Erickson

Na miejscu, w osadzie Sydney Cove, którą przybysze wspólnymi siłami zbudowali, szybko się okazało, że życie w nowej kolonii, na nieznanym lądzie jest niezwykle ciężkie i niebezpieczne. Aby poradzić sobie z codziennością i podnieść swój społeczny status Mary wyszła za mąż i wkrótce ponownie została matką.
Po kilku latach spędzonych w australijskiej kolonii, razem z mężem, dziećmi i siedmioma innymi mężczyznami główna bohaterka zdecydowała się na czyn szalony: ucieczkę w malutkiej łodzi napędzanej wiatrem i siłą mięśni. Nie będę zdradzać, co było dalej - choć niestety okładka książki streszcza całą historię bohaterki, odbierając przy tym czytelnikowi radość z poznawania kolejnych faktów.
Przyczepić się można nieco do stylu, jakim książka została napisana. Jej autorka jest z zawodu historykiem i autorką licznych, uznanych biografii. Łatwo można się tego domyślić czytając Dziewczynę z Botany Bay, książka ta nie zawiera bowiem dialogów i jest raczej próbą stworzenia powieści niż prawdziwą powieścią. Autorce zabrakło odwagi, aby opisywaną historię ubarwić rozmowami bohaterów, ich przemyśleniami czy drobnymi codziennymi wydarzeniami. Erickson kurczowo trzymała się źródeł historycznych (sporą ich listę zamieszczono na końcu książki, a tekst opatrzony jest licznymi przypisami) bojąc się popuścić wodze literackiej fantazji. A szkoda. Myślę, że gdyby za historię Mary zabrała się Isabel Allende dostalibyśmy fantastyczną powieść.
A tak możemy poznać niezwykle interesującą, bo prawdziwą, historię odważnej młodej kobiety.
Ocena: 4 / 6

Książki z mojej półki
Cel: 20
Przeczytanych: 14
Zostało: 6
Komentarze
Prześlij komentarz