To nie deszcz, to ludzie, Halina Birenbaum i Monika Tutak-Goll

Podczas studiów, czyli już ponad dziesięć lat temu, pisałam pracę zaliczeniową o życiu codziennym w warszawskim getcie, głównie na podstawie pamiętników. Gdy pewnej nocy obudziłam się zlana potem, przekonana, że jestem w getcie i zaraz umrę, postanowiłam, że kończę pracę i kończę z literaturą opisującą życie w obozach i gettach.

Trzymałam się tego postanowienia bardzo długo, aż trafiłam na wydaną niedawno rozmowę-rzekę, jaką Monika Tutak-Goll przeprowadziła z Haliną Birenbaum. I bardzo dobrze, że zrobiłam wyjątek, gdyż jest to bez wątpienia jedna z najważniejszych książek tego roku.

Halina Birenbaum szczegółowo opisuje swoje przedwojenne dzieciństwo, czas spędzony w getcie warszawskim, wywózkę na Majdanek i pobyty w kolejnych obozach, gdzie niejednokrotnie cudem unikała śmieci. Podczas wojny straciła wiarę w Boga, ale zawsze wierzyła w dobroć drugiego człowieka, bo „To nie deszcz, to ludzie, oni zawsze mogą zmienić zdanie.” W myśl tej zasady wielokrotnie uzyskiwała pomoc od obcych ludzi, czasem nawet od wrogów i dzięki temu udało jej się przeżyć. Birenbaum niezwykle szczerze opowiada o kwestiach w kontekście zagłady często przemilczanych, takich jak intymność, kobiecość, pierwsze kontakty seksualne, czy dorastanie w ekstremalnych czasach.

Muszę jednak przyznać, że mnie najbardziej zainteresowała druga część książki, opisująca czasy powojenne, które Halina Birenbaum spędziła w Izraelu. Przeprawa do Izraela przez powojenną Europę, ślub z pierwszym mężem, praca w kibucu, rozwód, drugi ślub i narodziny synów, a w tle stale majacząca wojenna trauma. Niejednokrotnie się zastanawiałam, jak udawało się ludziom, którzy przeszli obozowe piekło, po wojnie „normalnie” żyć? Opowieść Haliny Birenbaum stanowi jedną z odpowiedzi na to pytanie. 

Bardzo podobał mi się sposób, w jaki Monika Tutak-Goll poprowadziła rozmowę z panią Haliną. Dziennikarka jest obecna, ale nienachalna. Zadaje pytania, które pomagają czytelnikowi lepiej zrozumieć opisywany świat, czasem dopytuje o szczegóły. Jest ciekawa i wnikliwa, ale nie przeszkadza Halinie Birenbaum w snuciu opowieści. Od pierwszej strony można wyczuć, że obie panie połączyła niezwykła więź, której efektem jest ciepła, niemalże rodzinna atmosfera książki. 

Podziwiam panią Halinę za jej szczerość i odwagę, z jaką mówi o sprawach trudnych i bardzo osobistych. Jestem pod ogromnym wrażeniem jej ciągłego zaangażowania na rzecz porozumienia między narodami i w pracę z młodzieżą. Seniorka jest aktywna na facebooku, a od niedawna też na instagramie, gdzie ma kontakt z ludźmi z całego świata. Wyjątkowa osoba!

30 maja tego roku Halina Birenbaum spotkała się z czytelnikami w warszawskim muzeum Polin z okazji premiery tej książki. Byłam wtedy w Warszawie, ale o spotkaniu dowiedziałam się dopiero następnego dnia, czego do dziś ogromnie żałuję. Na szczęście w sieci dostępna jest relacja ze spotkania. Obejrzyjcie koniecznie:



15 września autorka skończy 90 lat! Zróbcie jej prezent i koniecznie przeczytajcie tę wyjątkową książkę!

Ocena: 6/6

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kobiecy stos

Północ i południe, Elizabeth Gaskell