W czasach, gdy ubywało światła, Eugen Ruge

Powieść W czasach, gdy ubywało światła, którą Eugen Ruge zadebiutował jako autor, została w 2011 r. nagrodzona niemiecką nagrodą literacką Deutscher Buchpreis i przez wiele tygodni utrzymywała się na listach bestsellerów, m.in. tygodnika Spiegel. Ta zawierająca wiele elementów autobiograficznych saga wschodnioniemieckiej rodziny Umnizerów była w Niemczech sporym sukcesem, a w Polsce przeszła bez echa.
Szkoda.

Ruge kreśli w swojej powieści losy trzech pokoleń rodziny, której protoplastami są zagorzali komuniści Charlotta i Wilhelm.
W 1952 r. wrócili z uchodźstwa w Meksyku do nowopowstałej NRD, by włożyć swój aktywny wkład w budowanie socjalizmu. Książka opisuje także losy ich syna Kurta i wnuka Alexandra oraz ich najbliższych na przestrzeni kilkudziesięciu lat. Całość podzielona została na rozdziały, z których każdy rozgrywa się w innym czasie i opisuje rzeczywistość z perspektywy innego członka rodziny. Ta rezygnacja z chronologii może wywoływać u czytelników uczucie chaosu i zagubienia, jednak mnie przypadła do gustu, bo bardzo pasowała do opisywanych treści. A te przypominają zbiór rodzinnych wspomnień, sytuacji, które po latach każdy z członków rodziny pamięta inaczej. Są to mniej lub bardziej istotne wydarzenia, na pozór niepowiązane ze sobą, z których jednak wyłania się obraz rodziny w rozpadzie i kraju, w którym nic nie funkcjonuje, jak powinno. Wyjątkiem są 90-te urodziny Wilhelma, które odbywają się 1 października 1989 r., a z których każdy z uczestników zapamiętuje inne szczegóły. Relacja z przyjęcia urodzinowego pojawia się w książce sześć razy i prowadzi nas do zaskakującego finału.

Eugen Ruge napisał książkę niezwykle błyskotliwą i pełną humoru. Na kolejnych stronach poukrywał smaczki, szczególiki, które z przyjemnością odkrywałam. Stworzył cudownych, oryginalnych bohaterów, a zwłaszcza bohaterki - nadal nie mogę się zdecydować, czy bardziej polubiłam charakterną Charlottę, czy zmanierowaną Irinę. Czytanie tej książki sprawiło mi ogromną frajdę i polecam ją wszystkim ceniącym dobrą powieść i mającym ochotę na odkrywanie tajemnic i samodzielne wyciąganie wniosków. Oraz tym, którzy nie boją się niedomówień. Ruge nie zdradza nam bowiem wszystkich szczegółów z przeszłości swoich bohaterów, czasem są to jedynie strzępki informacji, na podstawie których oceniamy daną postać, by po kilkunastu stronach przekonać się, że jednak byliśmy w błędzie. Autor posługuje się pięknym językiem, który niejednokrotnie wzrusza i zachwyca. Czytanie tej powieści jest prawdziwą przyjemnością. Brawa należą się tłumaczowi, Ryszardowi Wojnakowskiemu, za bardzo udaną polską wersję tekstu.

Trochę mam problem ze zbyt jednostronnym i zbyt łagodnym przedstawieniem enerdowskiej codzienności oraz brakiem kontrowersyjnych postaci, które działały na rzecz systemu, przeciwko jego obywatelom. U Ruge działacze partyjni przedstawieni są jako nieco głupawi, rubaszni towarzysze, rodzina Umnizerów mieszka w dużym domu, korzysta z wszelkich przywilejów, a codzienne problemy, z którymi zmagali się zwykli ludzie żyjący w opresyjnym państwie, ich nie dotyczą. Jednak z drugiej strony to na pozór bezroblemowe życie w zestawieniu z kondycją psychiczną członków rodziny i stopniowym osłabianiem łączących ich więzi jest tematem do wielogodzinnych dyskusji :)      

W polskim wydaniu niestety zabrakło przypisów wyjaśniających takie pojęcia, jak Konsum, Defa, FDJ i inne - ja mieszkam w byłej NRD od lat, więc ich przyporządkowanie nie stanowiło dla mnie problemu, ale dla polskiego czytelnika, w dodatku nieznającego niemieckiego, może to być spore utrudnienie w odbiorze i zrozumieniu całości. Ponadto uważam, że powieści dobrze zrobiłaby przedmowa lub posłowie, wyjaśniające historyczny kontekst tej rodzinnej sagi.

W czasach, gdy ubywało światła to cudowne literackie rozpoczęcie roku. Serdecznie Wam tę książkę polecam!

Ocena: 5+/6

Komentarze

  1. Mam tę książkę w planach od dawna, muszę w końcu po nią sięgnąć!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie! A potem daj znać, jak Ci się podobała :)

      Usuń
  2. Wow!
    Bardzo mi się podoba ta recenzja! (z punktu widzenia warsztatu literackiego i warsztatu recenzentki :-*)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Czytelnicze podsumowanie roku 2018

Update: STO książek, które bardzo chcę przeczytać

Niewidzialni, Roy Jacobsen