Pomysł na niedzielę
Szukacie pomysłu na udane niedzielne popołudnie?
A co powiecie na wycieczkę do stolicy, by tam rozkoszować się pyszną kawą i herbatą oraz obcowaniem z setkami książek?
Tak, polecam Wam miejsce, które z pewnością większość z Was zna, czyli Wrzenie świata. To aktualnie moje najulubieńsze książkowe miejsce w stolicy (po przeprowadzce do nowej siedziby tarabuk utracił swój klimat i wraz z nim ten status).
Przy zimowych kreacjach herbacianych (czarna herbata z kolorowym pieprzem, jabłkiem i co tam jeszcze pływało...) podczytywaliśmy przez sporą część popołudnia m.in. tytuły ze zdjęcia. Oraz wiele innych. A przez okno sąsiedniej kamienicy bacznie obserwował nas rudy kot.
Można do woli i bezkarnie ściągać książki z półek, macać, wąchać, przewracać strony, głaskać okładki, podczytywać, a nawet wybrane tytuły układać w stosy:
A w końcu, po nieudanych pertraktacjach obniżkowych i wewnętrznej walce z nimi związanej, zdecydowanie kupić jedynie dwie (!!!) książki*, te z samej góry, w Matrasie na Centralnym dorzucić Dygot z 30% zniżką i spędzić upojne cztery godziny w pędzącym przez ciemność intercity....

* Bez obawy. Pozostałe zamówię na arosie...
A co powiecie na wycieczkę do stolicy, by tam rozkoszować się pyszną kawą i herbatą oraz obcowaniem z setkami książek?
Tak, polecam Wam miejsce, które z pewnością większość z Was zna, czyli Wrzenie świata. To aktualnie moje najulubieńsze książkowe miejsce w stolicy (po przeprowadzce do nowej siedziby tarabuk utracił swój klimat i wraz z nim ten status).
Przy zimowych kreacjach herbacianych (czarna herbata z kolorowym pieprzem, jabłkiem i co tam jeszcze pływało...) podczytywaliśmy przez sporą część popołudnia m.in. tytuły ze zdjęcia. Oraz wiele innych. A przez okno sąsiedniej kamienicy bacznie obserwował nas rudy kot.
Można do woli i bezkarnie ściągać książki z półek, macać, wąchać, przewracać strony, głaskać okładki, podczytywać, a nawet wybrane tytuły układać w stosy:
A w końcu, po nieudanych pertraktacjach obniżkowych i wewnętrznej walce z nimi związanej, zdecydowanie kupić jedynie dwie (!!!) książki*, te z samej góry, w Matrasie na Centralnym dorzucić Dygot z 30% zniżką i spędzić upojne cztery godziny w pędzącym przez ciemność intercity....

* Bez obawy. Pozostałe zamówię na arosie...
Też lubię Aros :D
OdpowiedzUsuńZapisuję na listę atrakcji w razie wizyty w stolicy :)
OdpowiedzUsuńKoniecznie!
UsuńPozdrowienia stamtąd!
OdpowiedzUsuńKupuję "Slow sex. Uwolnij miłość".
A ja pozdrawiam z Goslar. Stąd już niedaleko do Osterode am Harz... Miłej niedzieli!
Usuń